baran

Tuesday, August 03, 2004

Dzisiaj całkiem miło mi się spało. Przede wszystkim położyłam się o całkiem przyzwoitej godzinie, bo przed pierwszą w nocy. W sumie mogłam iść pooglądać z bratem telewizję, bo mogło być w telewizji coś fajnego. Jednak postanowiłam, że moje błękitne oczęta (w kolorze chabrów) zamykają się samoistnie i że nawet jakbym wytrzymała oglądanie wielogodzinne telewizji z bratem, to rano obudziłabtm się o tej samej godzinie, o której budzę się codziennie i byłabym nieprzytomna. Tak więc poszłam sobie spać. Obok mnie jak codziennie spał mój Tygrysek, zwany Królewną. Sen był bardzo krótki, ale był całkiem dziwny. Normalnie śnią mi się całe stosy zwłok, pożary, śmierć, kataklizmu, mordercy, okaleczeni ludzie, okaleczone zwierzęta i cała masa nieprzyjemnych rzeczy. Kiedy wstaję w nocy wybudzona ze snu, w którym ktoś mi odrąbuje wszystkie kończyny i zaczyna je na moich oczach marynować, ewentualnie budzę się i sprawdzam, czy w moim ciele nie ma żadnych ciał obcych wykonanych z metali szlachetnych, wtedy wiem, że jestem sobą, że wszystko jest w porządku i że usnę ponownie, aby śnić o tym, że zabijam całe plejady ludzi. Admin też miewa, co prawda sporadycznie, takie sny, gdzie nie dzieje się nic normalnego. Sny przepełnione przemocą, bólem i śmiercią to normalna rzecz. W ten oto miły, wirtualny sposób Sowisko odreagowuje wszystko, co jej się nie podoba w prawdziwym życiu. Typowa sytuacja wygląda tak, że jak mam stresową sytuację, na przykład w szkole, wtedy trwam, nieporuszona jak głaz, zrelaksowana, spokojna. Tego dnia idę spać i rozpętuje się piekło. Tak samo po obejrzeniu strasznego filmu lub po przeczytaniu poruszającej książki mam często straszliwe sny. Jednak najbardziej chyba na moje senne wizje wpływa fakt, że ja ciągle jem. Nażeram się przed snem. Wczorajszy dzień nie był jakoś wyjątkowo stresujący, chociaż nie było w domu mamy, która pojechała sobie na kilka dni gdzieś i zostawiła rodzinę bez opieki odpowiedniej. Mamy więc element stresowy. Tego dnia też grałam w przerażającą grę Ghost Master, gdzie straszyłam biedne postacie moją armią umarłych. Wczorajsza misja odbywała się w szpitalu. Po pograniu i nieudanej misji, dokończyłam lekturę Necronomiconu, żrąc na wieczór bajaderkę. Kładłam się spać z myślą, że moje sny tak dadzą mi popalić, że wstanę o czwartej w nocy z wrzaskiem na ustach i że Tygrys będzie mnie jeszcze dodatkowo straszył, patrząc wielkimi, okrągłymi, żółtymi oczami na wymyśloną przez siebie postać stojącą za moimi plecami (to jest jego hobby - wymyślać sobie jakieś postacie i udawać, że się na nie patrzy). Obudziłam się jednak o dziesiątej i od razu tknęła mnie myśl o tym, co mi się śniło. We śnie miałam w dłoniach mnóstwo jakichś zdrapek, które z namiętnością zdrapywałam za pomocą dwuzłotowej monety. Sen był jednak czarno-biały, co jest dziwne bo ja zazwyczaj śnię albo w kolorach, albo w sepii, nigdy na czarno-biało. Nagle zdrapałam jedno z czterech okienek na jakiejś zdrapce (prawe górne) i okazało się, że wygrałam 60 000 złotych. "Bosko!" - zakrzyknęłam w moim śnie - "Mamo! starczy mi to na jakieś małe mieszkanie?" Od chwili przebudzenia do chwili obecnej jestem zdezorientowana i zdziwiona. Przecież mi się nie powinny śnić takie rzeczy! Na zdrapce powinno być napisane, że wygrałam darmowe ścięcie głowy, albo darmowe uderzenie toporem w kręgosłup. No i kto mi wytłumaczy, co się ze mną dzieje? Zakochałam się, czy co? I co ja mam teraz zrobić? Powiesić się, K***A, czy do policji iść?

makumba22.blogspot.com
magik55.blogspot.com
luzak20.blogspot.com
bartek13.blogspot.com
stokrotka44.blogspot.com
soho23.blogspot.com